Kinnie – smak Malty w Polsce

Kinnie – smak Malty w Polsce

Listopad zalał mnie światłem, pomarańczami i Kinnie, ale powrócę jeszcze myślami do sierpnia, kiedy po raz pierwszy odwiedziłam przepiękny Przemyśl i po całym dniu chodzenia w upale marzyłam o łyku czegoś orzeźwiającego. Kto mnie zna wie, że jestem bardzooo wybredna w kwestii napoi i rzadko znajduję coś dla siebie na mieście. Tym bardziej z zaciekawieniem spróbowałam słodko-gorzkiego Kinnie, lekko gazowanego ziołowego napoju prosto z Malty. Nie przez przypadek na niego trafiłam, bo knajpka nazywa się właśnie Prosto z Malty & Vegan Bistro i serwuje przekąski oraz napoje inspirowane śródziemnomorską wyspą. Pamiętam jak padła mi wtedy bateria z aparatu i pobiłam rekord wejść do wszystkich możliwych foto i elektro sklepów, ale dotarła do mnie przykra prawda, że baterie to trzeba sobie za wczas zamówić w wybranych sklepach internetowych. Dosłownie na ostatnich oparach zrobiłam jedno, jedyne zdjęcie Kinnie, które umieściłam na swoim instagramie i fb. Przemiły pracownik lokalu wspomógł i cyknął jeszcze jedno telefonem, a to wszystko doprowadziło do spontanicznej akcji jaką była propozycja współpracy z marką Kinnie złożona w dniu moich urodzin (przypadek?). Ku mojej radości okazało się, że można je dostać także w Polsce i zamawiać poprzez sklep internetowy do którego link umieszczę na końcu posta wraz z kodem rabatowym, bo być może dotarł tu na bloga jakiś miłośnik maltańskiego smaku lub ktoś kto na Malcie nigdy nie był, a ma ochotę posmakować ich sztandarowego trunku. Zostawcie w komentarzach info zwrotne czy słyszeliście już o Kinnie, jestem bardzo ciekawa kto już poznał, a kto jeszcze nie.

Cała promocja mega mnie natchnęła do wyjścia z domu i zorganizowania plenerowej sesji zdjęciowej z pomarańczowym akcentem w roli głównej. Nie powiem, było to wyzwaniem w drugiej połowie listopada, ale co ma zrobić człowiek pozbawiony balkonu czy jakiegokolwiek podwórkowego obejścia, no ruszyć na działkę. Przeleciał mi przez myśl jeszcze pobliski las, tudzież park, ale wolałam nie ryzykować wścibskich spojrzeń spacerujących Zabrzan lub kuksańca w moją głowę i niepożądaną kradzież sprzętu. Szybki przegląd szafy, pierwszy lepszy pomarańczowy golf na siebie i równie szybkie zakupy w sklepie, co by nie zabrakło pomarańczy:) Zdradzę, że nawet teściowie się zaangażowali i voilà skrzynki do fot stanęły w kadrze niczym na zawołanie. Sprzedawco lokalnego sklepiku dzięki za wypożyczenie, to było brakujące ogniwo do kompozycji:)

Co do kompozycji samego napoju to swój smak Kinnie zawdzięcza słodko-gorzkim pomarańczom chinotto, uprawianym wyłącznie w rejonie Morza Śródziemnego. Ziołową nutę nadaje mieszanka kilkunastu aromatycznych ziół i przypraw, trzymana w tajemnicy przez firmę Simond Farsons Cis. To właśnie ona w 1952 roku stworzyła na Malcie alternatywę dla napojów typu „cola”. Trudno ten wyrazisty smak porównać z jakimkolwiek innym. Kinnie jest także świetną bazą pod różne drinki zarówno na bazie alkoholu jak i bez. Pod zdjęciami znajdziecie kilka inspirujących opcji podania właśnie na ciepło i z kawą! Przyda się gdy zmarzniecie. Ja przy tej sesji zmarzłam strasznieeee i skostniały mi dłonie stopy jeszcze na długo po spakowaniu wszystkich akcesoriów z powrotem do auta. Mam nadzieję, że zdjęcia przypadną Wam do gustu i warto było tak posiedzieć bez płaszcza i poudawać, że ciepło:)

Możecie wybierać spośród kilku opcji napoju.

Kinnie Classic – najbardziej charakterystyczny, wyrafinowany i niepowtarzalny śródziemnomorski smak

Kinnie Diet – wersja niskokaloryczna 0,2 kcal/100ml

Kinnie Zest – odmiana wprowadzona na rynek w 2007 roku. Ma wzmocniony pomarańczowy smak bez dodatku cukru i mniej niż jedną kalorię

Sposób podania na ciepło:

HEAT ME UP

Do podgrzewacza wlej 50ml miętowej herbaty, 20ml syropu cukrowego, 20ml soku pomarańczowego oraz Kinnie a następnie podgrzej.

KINNIE & CHILL

Wlej 40ml rumu (najlepiej przyprawowy np Sailor Jerry) , dodaj syrop jabłkowo-tymiankowy oraz 25ml soku z cytryny. Podgrzej do preferowanej temperatury i przelej do wysokiej szklanki. Dopełnij Kinnie.

 

Wersja z kawą na zimno:

KINNIE COFFINNIE

Dowolną szklankę wypełnij Kinnie i lodem. Uzupełnij porcją espresso, wylewając ją powoli na maltański napój.

 

Jeśli zrobiłam Wam smaka na Kinnie to jeszcze do 30.11 z kodem JUSTYNA20 w sklepie kup-kinnie.pl macie 20% rabat na cały asortyment. Jestem bardzo ciekawa, która opcja Wam posmakuje najbardziej.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *