O MNIE

Cześć, jestem Justyna co już pewnie zdążyliście się domyśleć. Imię ponoć wybrałam sobie sama. Jak? A no tak, że tylko na wymawianie tego imienia reagowałam spokojem i uśmiechem, a całą resztę propozycji pogoniłam płaczem. Pragnęłam się szybko znaleźć na świecie, dlatego już w siódmym miesiącu przybiłam z nim piąstkę:) To jak go postrzegam swoimi piwnymi oczyma i wszelkimi obiektywami aparatów prezentuję na blogu. Będzie dużo podróży, kocich miauczków, kawy z mlekiem i czegoś słodkiego do kompletu. A kiedy podróżniczo-lifestylowe zdjęcia spod mej ręki się znudzą to zaserwuję coś od innych fotografujących z racji, że kilka lat zajmowałam się fotomodelingiem.

Z wykształcenia jestem socjologiem i specjalistą ds. zarządzania kadrami i komunikacji społecznej, a w praktyce.. zmieniam branżę co kilka lat:) W wolnym czasie uwielbiam jeździć na koncerty, bób jem zawsze ze skórką a pączków nigdy z budyniem. Uwielbiam Shakirę i Edytę Górniak i powoli tracę rachubę na ilu koncertach już byłam. Wszelkie spotkania z obiema nawet te parosekundowe  są takim zrealizowanym marzeniem, które moje serce zapamiętuje na wieczność. Czy ktoś to zrozumie? A czy w ogóle musi:) Nie dbam o to w przeciwieństwie do przyjaźni zawiązywanych z ludźmi uprawiającymi ten sam rodzaj bitwy o najlepsze miejsce pod sceną , roniącymi łzy przy tych samych ulubionych kawałkach i będącymi prywatnie moimi wspaniałymi towarzyszami tych muzycznych wojaży po całej Europie. Kiedy to miało swój początek.. Po kilkuletniej fascynacji black metalem i rockiem gotyckim, zwieńczonej napisaniem pracy licencjackiej rozprawiającej o śmierci i subkulturze gotyckiej (tak wesołe tematy to moja specjalność) powoli zaczęłam odchodzić w bardziej optymistyczną stronę muzyczną i wtedy odkryłam La Torturę Shakiry. Edytę pokochałam jeszcze jako dziewczynka w podstawówce słuchając na okrągło Jestem kobietą. W słuchawkach dość często u mnie także A.Chylińska, K.Kowalska, J.Steczkowska, P.Gagarina, Rihanna, Metallica, Guano Apes, Cradle of Filth i Nicole Scherzinger. Nie, nie próbuj nawet zrozumieć tej mieszanki:) Ostatnio moim totalnie nowym odkryciem jest In This Moment i Jinjer. Wprowadza to pewien niepokój o stan mojego już i tak zdemolowanego słuchu oraz fundusze i pomysł nadrobienia muzycznej kolekcji płyt jak i koncertowych wrażeń.

Jak każdy mam swoje marzenia a są nimi zjechanie całej Europy ze szczególnym uwzględnieniem ponownego odwiedzenia Sarajewa, Santander i Bergamo. To moje ulubione miasta. No dobra we Włoszech chyba każde mogłoby zostać ulubionym, jak znajdę jakieś kiepskie to napiszę. Wyspy Kanaryjskie choć nie wszystkie zdążyłam zaliczyć też wkładam do wora z napisem „do powtórzenia” a greckie do „zobaczenia kiedyś tam”. Najdalej zapuściłam się do tej pory do granicy Syrii z Irakiem, a przynajmniej w pobliże – o ile kilkadziesiąt kilometrów spełnia normy tego zakresu. Najdalej polecieć marzy mi się do Australii i na Malediwy. Utulić torbacza koalę, spotkać się w końcu z przyjaciółkami mieszkającymi w Sydney, zobaczyć z góry cuda natury nim zatopi je ocean, to kolejne z upragnionych. Móc uwiecznić to super sprzętem, na który wiecznie odkładam i gdzieś w międzyczasie jeszcze namówić męża na ucieczkę ze Śląska (chyba najmniej realne). Wybudować dom czyli klasyka klasyki a póki co schodzę z orbity do swojego grajdołka i próbuję coś wyrzeźbić na blogu na który zawitałeś, co mnie niezmiernie cieszy. I jeśli dotrwałeś do końca tego wpisu to znaczy, że test cierpliwości przebiegł pozytywnie:)

Witaj w moim świecie.