Portugalskie azulejos

Portugalskie azulejos

Azulejos cóż to takiego? To nic innego jak ceramiczne płytki czy inaczej kafelki, ale tak charakterystyczne, że od razu widzisz to nawiązanie do portugalskiego stylu. Płytki azulejos są bowiem najtrwalszym mauretańskim dziedzictwem w Portugalii. Będąc w Portugalii, zwłaszcza w Lizbonie i Porto od razu zauważysz ich wszechobecność na każdym możliwym kroku. Ozdabiają zabytki, kamienice, sklepy czy bramy. Różnorodność to kolejna cecha malowanych ceramicznych płytek pokrytych szkliwem. Występują w różnych kolorach, choć najczęściej jest to niebieski. W Porto niebieskie Kościoły są wręcz wizytówką miasta. Sama nazwa płytek ma wiele wspólnego właśnie z kolorem niebieskim. Azul to po portugalsku i hiszpańsku niebieski kolor.

Jednakże azulejos to słowo pochodzenia arabskiego, azzulay oznacza wypolerowany kamień. Znalazłam również wersję al zuleycha oraz azzelij – to także gładkie kamienie. Płytki do Portugalii, a jeszcze wcześniej do Hiszpanii przywędrowały dzięki Persom. Po spustoszeniu Persji tamtejsi rzemieślnicy szukali schronienia w Andaluzji. Perskie słowo azhward oznacza niebieski, półszlachetny kamień lapis lazuli i to też może mieć swój udział w nazewnictwie.

W Hiszpanii powstało wiele ceramicznych fabryk, a najsłynniejszymi pozostały manufaktury z Sewilli. Nie miałam okazji odwiedzić tego miasta, ale ponoć słynie z takiego „wykafelkowania”zauważalnego na każdym kroku. Płytki czy inaczej kafelki zaczęły być kolejno importowane do Portugalii, gdzie poddawano je innowacjom. Nie bez znaczenia były trendy przywożone przez Portugalczyków z Brazylii. Z czasem azulejos stały się tutaj sztuką narodową.  Zachwycają swoją dekoracyjnością, wzorami, a także precyzją odtwarzania scen rodzajowych techniką ręcznego malunku.

Najstarsze płytki wykonane najbardziej archaiczną techniką można jeszcze podziwiać na posadzce w kaplicy pałacu królewskiego w Sintrze. Wypad tutaj można poczynić przy okazji wycieczki do Lizbony, gdyż znajduje się ona ok 30km na zachód od portugalskiej stolicy.  Ponoć bajkopisarz Hans Christian Andersen, który trafił tu przez przypadek, uznał Sintrę za najpiękniejsze miejsce w Portugalii. Nie byłam, więc nie wyrażę się w tej kwestii, natomiast zabiorę Was na kafelkowy spacer po Porto:)



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *