Góra Krzyżowa i Przełęcz Krzyżowa

Góra Krzyżowa i Przełęcz Krzyżowa

Choć plan tego wyjazdu zakładał wejście na Jaworzynę Krynicką – celowo w tytule użyłam tylko nazwy Góry i Przełęczy Krzyżowej, gdyż tylko te miejsca udało się zaliczyć, zdobyć, odwiedzić.. nie wiem, które słowo będzie najodpowiedniejszym:) Szlak biegnie od Krynicy-Zdrój kolorem niebieskim lub żółtym do Krzyżowej (812 m n.p.m.), następnie do Przełęczy Krzyżowej (770 m n.p.m.) z której zielonym szlakiem podejdziemy pod dolną stację kolejki gondolowej.

Po zejściu z tej krzyżowej pętli – siły człowieka siedzącego dwa miesiące w domu i będącego ostatni raz w górach 2lata temu zostały wyczerpane. But prawy też postanowił mi dać w kość, zatem druga wspinaczka tego dnia, pozostała tylko planem i zatrzymała się gdzieś chwilę przed Piekielnym Kamieniem. Piekielnie zaczęłam wtedy też przeklinać buta i swoje pomysły. Może to dobrze, że dostając zadyszki, łapczywie zawsze łapiąc powietrze, myślę o kolejnym łyku wody i spoczynku, żeby uspokoić dudniące serducho. Słów w eter wtedy nie wypuszczam i mówienie kogokolwiek do mnie, w momencie, gdy ja mam w głowie moje bolączki lędźwiowo-kulszowe jest pomysłem złym. Bo tam wysoko, jeśli już dźwięki wypuszczam, to zazwyczaj są niecenzuralne. Jak bardzo to wie moja mama, która zawsze mnie strofowała, że przeokrutnie klnę, ale chyba w końcu pojęła, że będzie ciężko znaleźć kompromis w tej materii. Wydaje mi się, że mogło to mieć związek z faktem, iż sama poczuła chęć skorzystania od czasu do czasu z uroków języka polskiego:) W każdym razie na starość już nie blokuję się żartując, czy choćby denerwując na innych kierowców:) Zawsze powtarzam, że zbyt dużo cudownych przekleństw nasz język posiada i tyleż ich odmian, aby nie korzystać z takowych zasobów:) Mąż chyba też się przyzwyczaił, że cenzurę włączam owszem, ale tylko przy wybranych osobach:) Wracając do tych naszych górskich aktywności, które na kwiecień wymyśliłam oczywiście ja – wyszły one nie tyle po powrocie do domu, ile po powrocie do Zabrza. Dwa dni później tak jakby trudniej się chodziło:) Karimata, wałki, oj poszło to w ruch. Pamiętaj, jeśli nie jesteś wprawionym górskim wędrowcem to pod Jaworzynę samochodem i góra dół i do dom. Żadnych dziwnych kółeczek pt. wejście Góra Krzyżowa, zejście Przełęcz Krzyżowa, wejście Jaworzyna Krynicka. Dotąd nie wiem, jak mogłam myśleć, że jeszcze bym zeszła z tej Jaworzyny i wbijała z powrotem przez przełęcz w górę. Ostatni autobus do centrum Krynicy był największym wybawieniem od tego krzyża. Potem jeszcze 15 minut z buta po płaskim i można było nim rzucić w kąt za to wbijanie się w kostkę.

 



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *